„Myślę, więc jestem” – ta słynna maksyma Kartezjusza stała się fundamentem nowożytnej filozofii, synonimem pewności istnienia i punktem wyjścia do niezliczonych rozważań. W swojej prostocie wydaje się niepodważalna: akt myślenia jest dowodem na istnienie podmiotu myślącego. Lecz czy idąc za Twoją myślą: „W przeciwnym wypadku by nas nie było”, nie upraszczamy zbyt mocno złożoności bytu i świadomości? Czy brak myślenia równa się nieistnieniu? To pytanie otwiera drzwi do fascynującej, choć czasem niepokojącej podróży w głąb tego, co rozumiemy przez „bycie” i „myślenie”.
Myślenie jako Fundament Świadomości
Kartezjańskie cogito ergo sum jest kamieniem węgielnym zachodniej filozofii, ponieważ ustanowiło podmiotowość jako punkt wyjścia dla wszelkiej wiedzy. W świecie pełnym iluzji, snów i zmysłowych złudzeń, jedyną niepodważalną prawdą, do której Kartezjusz doszedł, było to, że skoro wątpi, to musi istnieć coś, co wątpi. Myślenie stało się więc nie tylko dowodem na istnienie, ale i na istnienie świadomego „ja”. To „ja” nie jest jedynie ciałem, materią, ale czymś więcej – duchem, umysłem, bytem myślącym.
W tej perspektywie, jeśli przestajemy myśleć – na przykład podczas snu bez snów, w śpiączce, czy po śmierci – czy nasze istnienie ustaje? Kartezjusz argumentowałby, że choć nasze ciało może trwać, to „ja” jako myślący byt, jest zagrożone. Ta wizja prowadzi do głębokiego niepokoju: czy nasze istnienie jest tak kruche, zależne od nieustannego strumienia myśli?
Beyond the Cogito: Inne Formy Istnienia
Rozwijając Twoje stwierdzenie, że „w przeciwnym wypadku by nas nie było”, wchodzimy na grząski grunt. Czy istnienie redukuje się wyłącznie do myślenia? Współczesna filozofia i nauka podważają tę redukcjonistyczną wizję.
- Ciało i doświadczenie: Filozofowie tacy jak Maurice Merleau-Ponty argumentowali, że jesteśmy nie tylko myślącymi umysłami, ale przede wszystkim wcielonymi świadomościami. Nasze ciało nie jest tylko naczyniem dla umysłu, ale integralną częścią naszego bycia w świecie. Czujemy, odczuwamy ból, radość, dotyk – te doświadczenia nie zawsze są „myślami” w kartezjańskim sensie, ale niewątpliwie świadczą o naszym istnieniu. Człowiek w śpiączce, niezdolny do świadomego myślenia, nadal „jest” w świecie poprzez swoje ciało, poprzez interakcję z otoczeniem, nawet jeśli nie jest to świadoma interakcja.
- Nieświadomość: Freud i psychoanaliza pokazały, że duża część naszej psychiki działa na poziomie nieświadomym. Marzenia senne, fantazje, mechanizmy obronne – wszystko to wpływa na nasze działanie, a jednak nie jest „myśleniem” w rozumieniu racjonalnej refleksji. Czy zatem nieświadome „ja” nie istnieje?
- Istnienie bezrefleksyjne: Zwierzęta, rośliny, a nawet pewne stany ludzkiej egzystencji (np. głęboka medytacja, ekstaza) wydają się funkcjonować poza sferą werbalnego, pojęciowego myślenia. Czy to oznacza, że nie istnieją? W sensie ontologicznym (istnienia samego w sobie) z pewnością istnieją. Są byty. Posiadają swoje „bycie”.
- Istnienie społeczne i relacyjne: Jesteśmy również poprzez innych. Nasze istnienie jest wplecione w sieć relacji, pamięci, kultury. Jesteśmy synami, córkami, przyjaciółmi, obywatelami – te role i tożsamości nie wymagają ciągłego, świadomego myślenia o sobie, by nadal „być”. Nawet po naszej śmierci, trwamy w pamięci innych, w dziełach, które stworzyliśmy. Czy to nie jest forma istnienia?
Być, a Myśleć: Czy Myślenie jest Celem?
Jeśli samo myślenie jest warunkiem istnienia, to co z tymi, którzy z różnych powodów nie mogą myśleć w sposób typowy dla zdrowego, dorosłego człowieka? Niemowlęta, osoby z ciężkimi upośledzeniami umysłowymi, pacjenci w stanie wegetatywnym – czy ich „nie ma”? Intuicja podpowiada, że są, choć ich forma bycia różni się od naszej.
Być może myślenie nie jest celem istnienia, lecz jedną z jego manifestacji, a co ważniejsze, narzędziem do kształtowania i zrozumienia naszego bycia. Myślenie pozwala nam planować, tworzyć, analizować, komunikować się, nadawać sens światu i naszemu miejscu w nim. Dzięki myśleniu możemy przekroczyć czyste, biologiczne istnienie i wkroczyć w sferę kultury, wartości, sensu.
Granice Myślenia i Cisza Bycia
Być może prawdziwa pełnia bycia leży również w tym, co jest poza myśleniem. W chwilach głębokiej kontemplacji, bliskości z naturą, intensywnej kreatywności, czy też w mistycznych doświadczeniach, myśli mogą ustępować miejsca czystemu, bezpośredniemu doświadczeniu bycia. To stan, w którym nie „myślimy o tym, że jesteśmy”, lecz po prostu jesteśmy. Cisza umysłu nie oznacza wtedy nieistnienia, lecz głębsze zanurzenie w samoistność.
Twoje stwierdzenie: „Myślimy więc jesteśmy! W przeciwnym wypadku by nas nie było” jest potężnym wezwaniem do refleksji nad tym, co to znaczy być człowiekiem. Podkreśla ono centralną rolę świadomości i intelektu. Jednakże, patrząc szerzej, być może istnienie jest fundamentalnym stanem, a myślenie – jedynie jednym z wielu, choć niezwykle ważnym, sposobem jego wyrażania i doświadczania. Jesteśmy, a dzięki myśleniu, możemy to „bycie” nie tylko dostrzec, ale i nieustannie je kształtować. Właśnie w tym dialogu między „jestem” a „myślę” kryje się cała głębia ludzkiej egzystencji. Myślimy, więc Jesteśmy – zapraszamy do refleksji.
